Warto poznać: biografię | płyty | filmy | firmowe koperty | książki
sceniczne | więcej | wspomnienia | zdjęcia
Start | Co nowego | Książka gości | Linki | Wyszukiwarka



"Urodziłem się 27 IV 1931 roku w Poznaniu z ojca Mieczysława z zawodu urzędnika państwowego i matki Zenobii Gembickiej. Przed wojną uczęszczałem do pierwszej klasy szkoły powszechnej. W listopadzie 1939 roku zostałem wraz z rodzicami wysiedlony przez Niemców z Poznania do Częstochowy. Tam uczęszczałem na tajne komplety. Poza tym chcąc pomóc rodzicom pracowałem w charakterze chłopca do posyłek. Po wyzwoleniu Polski przez wojska radzieckie i polskie zacząłem uczęszczać do gimnazjum. (...) W kwietniu 1950 roku zdałem egzamin dojrzałości w liceum w Ostrowie Wielkopolskim" - tak pisał Krzysztof Trzciński w swoim życiorysie przed startem na studia medyczne poznańskiej Akademii Medycznej [Czas Komedy, s. 83].
Trzeba dodać, że państwo Trzcińscy przywiązywali wagę do edukacji muzycznej dzieci i wykazujący uzdolnienia muzyczne Krzyś w wieku siedmiu lat został przyjęty do konserwatorium. Podczas wojny prywatnie uczył się gry na fortepianie a po jej zakończeniu, gdy rodzina Trzcińskich w 1947 r. zamieszkała w Ostrowie Wielkopolskim, uczęszczał do Miejskiej Szkoły Muzycznej. Sam Krzysztof lata szkoły średniej wspominał: "Muzyką rozrywkową i taneczną zacząłem się interesować bodaj w roku 1947 w gimnazjum w Ostrowie Wielkopolskim i szybko awansowałem na członka szkolnego zespołu 'Carioca'. Gimnazjum, do którego uczęszczałem, nieco przede mną ukończył znany kontrabasista jazzowy, Witek Kujawski. Często odwiedzał on rodzinę w Ostrowie i gdy usłyszał o istnieniu orkiestry w swojej 'budzie', przyszedł do nas na próbę. Od niego dowiedziałem się, że wariacje, jakie na fortepianie zaprodukowałem mu po temacie 'In The Mood', są improwizacją jazzową. Odtąd zacząłem interesować się jazzem, szukać go w radio i ... knajpach." [Obywatel Jazz, s. 174]
Pomimo absorbujących studiów Trzciński nie rezygnował ze swoich muzycznych zainteresowań. Mówił o tym: " (...) współpracowałem z 'Melomanami', a także grałem w różnych poznańskich zespołach rozrywkowych, między innymi Jerzego Grzewińskiego, przekształconym następnie w orkiestrę dixielandową. Z Grzewińskim uczestniczyłem w głośnych w latach 1955 i 1956 turniejach jazzu, a także - w czerwcu - 1956 - w Zlocie Młodzieży Krajów Nadbałtyckich w Rostocku; (...) Ponieważ jednak pasjonowała mnie muzyka nowoczesna, po krótkim okresie dixielandowania przystąpiłem do tworzenia sekstetu". [Obywatel Jazz, s. 175]
W czasie którejś z imprez jazzowych organizowanych w tym czasie, zetknęły się ze sobą drogi Krzysztofa i Zofii Tittenbrun - impresaria z krakowskiego Jazz Klubu. Oboje przypadli sobie do gustu i Zofia wkrótce została kierownikiem organizacyjnym Sekstetu. Jego członkami obok lidera byli: Stanisław Pludra, Jan 'Ptaszyn' Wróblewski, Jerzy Milian, Józef Stolarz, Jan Zylber. Pierwsze publiczne koncerty zespołu to z okazji otwarcia ośrodka TV w Poznaniu oraz podczas jam session w świetlicy klubu RSW "Prasa". Spotkanie odbyło się po koncercie orkiestry Gustava Broma, z udziałem tych muzyków i zespołu Jerzego Grzewińskiego. Parę miesięcy później, w sierpniu 1956 r. Sekstet odniósł sukces na I Ogólnopolskim Festiwalu Muzyki Jazzowej w Sopocie, potem odbył serię koncertów w większych miastach Polski. W tym samym roku, w lutym, Krzysztof uzyskał dyplom Akademii Medycznej i podjął pracę w swojej specjalizacji - jako laryngolog.
Po pierwszym festiwalu w Sopocie muzyka jazzowa zaczęła wychodzić z 'katakumb'. Dzięki temu zespół mógł podjąć współpracę z programem II Polskiego Radia - raz na tydzień nadawany był półgodzinny program. Działalność Sekstetu była jednak bardzo skromna i nie dało się żyć z grania jazzu. Krzysztof nadal godził zawody muzyka i lekarza, przez trzy miesiące 1957 r. pod nazwą 'Jan Grepsor i jego chłopcy' grał modne wtedy calipso i rock & rolla. W lipcu tego samego roku Sekstet zagrał na II Festiwalu Muzyki Jazzowej (Gdańsk, Sopot) oraz zdobył srebrny medal w konkursie jazzowym na VI Festiwalu Młodzieży w Moskwie. Zaś jesienią Krzysztof podjął ważną życiową decyzję. Wybrał zawód muzyka i w poszukiwaniu dogodnych warunków do grania przeprowadził się do Krakowa. Rozpoczął się też istotny etap w jego twórczości - skomponował muzykę filmową, do 'Dwóch ludzi z szafą' Romana Polańskiego. Etiuda ta w kwietniu 1958 r. zajęła trzecie miejsce podczas Międzynarodowego Konkursu Filmów Eksperymentalnych Brukselskiej wystawy Expo.
W wyniku kontaktów w Krakowie powstała 'super grupa' Jazz Believers - w jej skład weszli muzycy z Krakowa i Poznania - która zadebiutowała na początku 1958 roku. Zaś w czerwcu na Międzynarodowych Targach Poznańskich udało się Beliversom zarejestrować nagrania dla RCA. Niestety firma nie była zainteresowana wykorzystaniem tych nagrań komercyjnie. Poza cyklicznymi występami w imprezie 'Jazz w Filharmonii' muzycy wzięli udział w jamboree Jazz '58 oraz w kwietniu 1959 r. w Jazz Campingu Kalatówki. Podczas Jazz '58 Komeda wystąpił także z własnym triem.
Przed corocznie odbywającymi się w Krakowie Zaduszkami Jazzowymi w październiku 1958 r. miało miejsce ważne wydarzenie. Na ślubnym kobiercu stanęły dwie pary: Teresa Fersterowa z Andrzejem Trzaskowskim i Zofia Tittenbrun z Krzysztofem Trzcińskim. W następnym roku Jazz Believers rozwiązali się a państwo Trzcińscy 'za chlebem' przeprowadzili się jesienią do Warszawy. Tego roku na jamboree Jazz '59 Krzysztof wystąpił wyłącznie z własnym zespołem.
Początki pobytu w Warszawie były trudne, długo trapiły Trzcińskich sprawy związane z mieszkaniem. Krzysztof zaczął grać w "Stodole" w Swingtecie Janusza Zabieglińskiego. Jesienią na Jazz Jamboree '60 przedstawił program wykonywany w trio z Adamem Skorupką i Andrzejem 'Fatsem' Zielińskim oraz spektakl 'Jazz i poezja' w powiększonym składzie, wiersze recytowali Jerzy Sito i Wojciech Siemion. Był on powtarzany w maju następnego roku. Tymczasem jeszcze jesienią grupa Krzysztofa wzięła udział we Francji w VII Międzynarodowym Festiwalu Kultury Studentów. Spotkanie z Romanem Polańskim doprowadziło do ilustracji muzycznej krótkometrażowego filmu 'Gruby i chudy'. W kraju Komeda napisał muzykę do 'Do widzenia, do jutra' Janusza Morgensterna i 'Niewinnych czarodziejów' Andrzeja Wajdy. W obu filmach pojawił się na ekranie. Następnego roku Krzysztof współpracował z kabaretem Tingel-Tangel jako akompaniator i twórca piosenek. Wystąpił też na Jamboree '61 w trio i z zespołem akompaniującym solistom Jimmy Gourley'owi i Berntowi Rosengrenowi. Temu drugiemu Komeda zaproponował udział w nagraniu muzyki do 'Noża w wodzie' Romana Polańskiego.
Zdobyte dotychczas doświadczenia zaowocowały cyklem etiud, które swoją premierę miały w czasie Jamboree '62. Poza tym koncertem Krzysztof wystąpił w trio a także w sekcji akompaniującej Jerzemu Milianowi. Natomiast w styczniu 1963 r. Komeda powrócił do łączenia jazzu z poezją - poemat Yanisa Ritsosa 'Sonata księżycowa' prezentowali: Barbara Nawratowicz, Krzysztof Komeda, Tadeusz Federowski i Roman Dyląg. Potem nastąpił pierwszy wyjazd Krzysztofa do Skandynawii. W składzie z Janem 'Ptaszynem' Wróblewskim, Romanem Dylągiem i Rune Carlssonem występowali w Sztokholmskim 'Gyllene Cirkeln', Kopenhaskim 'Jazzhus Montmartre'. Prezentowane 'Etiudy baletowe' spotkały się ze sporym zainteresowaniem i w maju wymieniony skład, dodatkowo z Allanem Botschinsky'm, nagrał płytę dla Metronome. Rozpoczęła się też współpraca z duńskim reżyserem, Henningiem Carlsenem.
Na Jamboree tego roku Krzysztof spotkał się z Tomaszem Stańko. Zaangażowany w zastępstwie za Allana Botschinsky'ego trębacz okazał się potem znakomitym, stałym członkiem zespołu Komedy. Na kolejnym warszawskim festiwalu w 1964 r. Krzysztof wystąpił z kwintetem a także ponownie w sekcji akompaniującej Jerzemu Milianowi. Kwintet zaprezentował się również na festiwalu jazzowym w Pradze, wiosną następnego roku zagrał koncerty w Sztokholmie i Kopenhadze. Udane były też festiwale w Bled i Kongsbergu. Działalność koncertowa nie odciągnęła Krzysztofa od komponowania. Oprócz muzyki do filmów, pracował przy polskiej inscenizacji spektaklu Trumana Capote'a 'Śniadanie u Tiffany'ego'.
Podczas grudniowego Jamboree '65 Kwintet zaprezentował dwie kompozycje: 'Astigmatic' i 'Kattorna'. Nagrał również LP 'Astigmatic', do dziś uznawany za jedno z czołowych nagrań jazzowych. Komedzie towarzyszyli wtedy: Tomasz Stańko, Zbigniew Namysłowski, Günter Lenz, Rune Carlsson. Od następnego roku Komeda coraz więcej czasu poświęcał pracy kompozytora. W 1966 r. napisał muzykę między innymi do filmów 'Matnia' Romana Polańskiego, 'Głód' Henninga Carlsena, 'Bariera' Jerzego Skolimowskiego. Potem były: 'Nieustraszeni zabójcy wampirów' R. Polańskiego, 'Start' i 'Ręce do góry' J. Skolimowskiego. W maju 1967 r. Kwintet nagrał dla Joachima Ernsta Berendta płytę z cyklu 'Jazz i poezja'. Kompozycje Krzysztofa stanowiły warstwę muzyczną dla recytowanych po niemiecku wierszy polskich autorów (min. Marii Jasnorzewskiej-Pawlikowskiej, Wisławy Szymborskiej, Stanisława Grochowiaka, Zbigniewa Herberta, Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, Czesława Miłosza). Na Jamboree '67 Kwartet Komedy zaprezentował jego ostatnią 'wielką' kompozycję - poświęconą pamięci Johna Coltrane'a 'Nigtime, Daytime Requiem'.
W styczniu następnego roku Krzysztof poleciał do USA aby tam zrealizować muzykę do filmu Romana Polańskiego, 'Dziecko Rosemary'. Jego czerwcowa premiera przyniosła obu artystom dużą popularność. Jesienią Komeda uległ wypadkowi po którym stracił przytomność. W szpitalu nie stwierdzono u niego żadnych poważnych obrażeń i mógł wrócić do domu. Pisał wtedy muzykę do filmu 'Bunt' Buzz Kulika. Jednak z czasem zaczęły się u niego nasilać kłopoty z koncentracją, bóle głowy, sińce i utrata przytomności. W grudniu ponowne badanie lekarskie wykazało krwiaka mózgu. Po operacji Krzysztof pozostał sparaliżowany i jedynie na krótko odzyskiwał przytomność. Wiosną 1969 r. Zofia zdecydowała się na przewiezienie męża do Polski. Krzysztof zmarł 23 kwietnia w Warszawie, pochowano go na Cmentarzu Powązkowskim (kwatera 18-VI-29).

© Komeda.Art.Pl / Ostatnia modyfikacja: 01-01-1970