Warto poznać: biografię | płyty | filmy | firmowe koperty | książki
sceniczne | więcej | wspomnienia | zdjęcia
Start | Co nowego | Książka gości | Linki | Wyszukiwarka



Filmy animowane
TytułReżyseria
Sztandar Mirosław Kijowicz
Uśmiech Mirosław Kijowicz




Filmy fabularne
TytułReżyseria
Niewinni czarodzieje Andrzej Wajda
Nóż w wodzie Roman Polański




Filmy krótkometrażowe
TytułReżyseria
Dwaj ludzie z szafą Roman Polański


* * *


Artykuł Krzysztofa Komedy na temat muzyki filmowej z Kwartalnika Filmowego 2/1961


Stopień przystosowania warsztatu kompozytorskiego do wymagań filmu zależy przede wszystkim od charakteru filmu i od reżysera. Rodzaj współpracy może bowiem być bardzo różny. Polański, dla którego opracowałem dźwięk do trzech filmów: "Dwaj ludzie z szafą", "Gdy spadają anioły" i ostatnio, w Paryżu, "Łańcuch" dawał pewne sugestie, stawiał jakieś problemy, mówił, jak sobie wyobraża muzykę i po dyskusji dochodziliśmy na ogół do porozumienia. Natomiast jeśli chodzi o Wajdę pozostawił mi w "Niewinnych czarodziejach" prawie zupełnie wolną rękę. O koncepcji muzycznej mogłem decydować sam.
Bardzo absorbowała mnie praca nad stroną dźwiękową filmu "Do widzenia do jutra". Ostatnio coraz bardziej utrwalam się w przekonaniu, że kompozytor powinien myśleć nie tylko o samej muzyce, ale o całej stronie dźwiękowej filmu. Niekiedy to mi się nawet udaje; zawsze jestem obecny przy nagraniach i miksażu, gdzie staram się sugerować swoje własne pomysły. I tak np. w "Do widzenia do jutra" miałem możliwość skomponowania wszystkich efektów szmerowych, jak odgłosy miasta, syreny, klaksony itd.
Pierwsza moja koncepcja dźwiękowa tego filmu nie została zrealizowana. Chciałem przeciwstawić muzykę silnie wyeksponowanym efektom szmerowym. Te ostatnie byłyby związane, na zasadzie leitmotivu, z postacią dziewczny. Niestety z przyczyn technicznych to nie wyszło. Były kłopoty z nagraniami, a efekty (np. pisk opon na mokrym asfalcie) wypadały zupełnie inaczej niż sobie wyobrażałem.
Niekiedy efekty dźwiękowe włączam w przebieg muzyczny. Np. w "Szklanej górze" zmieszaliśmy muzykę z efektami jazdy samochodem. Ale jeśli chodzi o przeciwstawianie muzyki szmerom, trudno tu mówić o jakichś zasadach czy receptach. Zresztą w ogóle pisząc muzykę filmową staram się nie trzymać zamierzonych z góry wzorów. Inspirują mnie przede wszystkim materiały danego filmu; wydaje mi się, że do każdego powinien być dobrany inny klucz.
Jak wspomniałem, współpraca z reżyserem może wyglądać różnie. Ja pracuję przede wszystkim z młodymi, toteż moje doświadczenia są nieco inne. W Polsce sprawy muzyki filmowej są traktowane z dużym pietyzmem, dużą wagę przykłada się do strony dźwiękowej i reżyserzy podchodzą do tego bardzo poważnie. Zdarza się, że koncepcję muzyczną omawiamy już przy scenariuszu, a bywa i tak, że mówimy o tych sprawach, gdy scenariusz nie jest jeszcze gotowy.
Ze stylów jazzowych za najbardziej nadający się do filmu uważam jazz nowoczesny, jako muzykę najbardziej współczesną (mówię oczywiście wyłącznie o jazzie) i bardzo dynamiczną. Duża, wbrew pozorom, różnorodność kierunków w jazzie nowoczesnym - takich jak West Coast, muzyka Modern Jazz Quartetu, idee Milesa Davisa, Ellingtona, Charlie Mingusa, zespół Chico Hamiltona, czy wreszcie najbardziej chyba aktualny Hard Bop - stwarza szerokie możliwości zastosowania tej muzyki w filmie.
Jazz dobrze harmonizuje z atmosferą filmów o współczesnej tematyce; przede wszystkim psychologicznych, kryminalnych, sensacyjnych. Ale oczywiście nie nadaje się do każdego filmu współczesnego.
Muzyka jazzowa odznacza się swoistym rodzajem ekspresji (bardzo potrzebnym nieraz w filmie), którego nie może zastąpić żaden inny rodzaj muzyki. Jazz stwarza możliwość uzyskania szczególnej motoryki, zjawiska bardzo cennego dla podbudowy muzycznej pewnych sytuacji w obrazie.
Jestem przeciwnikiem nadużywania muzyki filmowej. Uważam, że powinna ona być tylko tam, gdzie jest naprawdę konieczna, i raczej powinno być jej za mało niż za dużo. Nie protestuję, jeżeli reżyser wyrzuci mi jakiś fragment napisany czy nawet nagrany. Poza pewnymi gatunkami filmów (filmy historyczne, wojenne i inne) zbyt często stosuje się w muzyce filmowej duże zestawy instrumentalne - prawie orkiestry symfoniczne. Jest to nagminny zwyczaj, zwłaszcza w filmie amerykańskim. Tymczasem efekt wyrazowy nie zależy wcale od dużej ilości instrumentów. Jak świetnie brzmi na tle czołówki w "Eroice" Munka tylko fortepian z ksylofonem!
Koncepcję muzyki filmowej do danego filmu mam zazwyczaj dokładnie przemyślaną, ale przy nagrywaniu pewne jej partie (bardzo rzadko całość) są improwizowane. Solista - improwizator gra patrząc na ekran, komentując niejako to, co widzi. Improwizacja ta oparta jest na ściśle określonej strukturze formalnej (harmonia, ilość taktów, metrum itd.) podnej przez kompozytora. Bywa i tak, że kompozytor proponuje improwizującemu muzykowi użycie jakiejś frazy, na której mu specjalnie zależy, poza tym pozostawiając mu całkowitą swobodę. Muzyka nagrywana tą metodą jest robiona "na gorąco"; w taki sposób zrobiono muzykę do filmu "Windą na szafot" Louis Malle'a. To świetna muzyka filmowa.
Do każdego filmu dobieram innych muzyków. Nie mam stałej grupy wykonawców, a zdarzały się wpadki, że zmieniałem instrumentację już w trakcie nagrania, ponieważ instrument nie wychodził tak jak sobie wyobrażałem. Ograniczenia techniczne często niweczą efekt, który chciałoby się uzyskać, zwłaszcza, że u nas są jeszcze duże kłopoty z techniką nagrań.
Istnieją szanse "ufilmowienia" muzyki jazzowej, rozszerzenia jej możliwości wyrazowych. Można to uzyskać przez stosowanie nietypowych instrumentów, rezygnowanie z sekcji rytmicznej, różnicowanie metrum, zarzucanie sztywnej budowy formalnej A B A na korzyść przebiegów muzycznych, zależnych od potrzeb obrazu, a jednak stanowiących zamkniętą całość. Taka muzyka często już właściwie nie jest jazzem.
Rozróżniam dwie podstawowe możliwości zastosowania muzyki filmowej:
1) na zasadzie motywu przewodniego, który umiejętnie zastosowany może "obsłużyć" cały film, np. motyw trąbki w filmie "La Strada", który spełnia tam szereg funkcji. Taką melodyjkę najczęściej pamięta się po wyjściu z kina;
2) na zasadzie dania bogatego i zróżnicowanego materiału muzycznego, który będzie wpleciony w całość, nieraz w sposób bardzo subtelny i wyrafinowany. Niestety takiej muzyki najczęściej widz nie zauważa, nie pamięta, ale i fachowiec nie zawsze dostrzeże wszystkie jej niuanse.
Najbardziej cenię muzykę, która jest jednym z równouprawnionych elementów wśród środków wyrazowych filmu. Ale muzyka jako współczynnik sztuki syntetycznej może być niebezpieczna. Tam, gdzie jest ona zbyt wyeksponowana, może przeszkadzać w odbiorze filmu, który jest przecież przede wszystkim sztuką wizualną.
Muzykę filmową oceniam wyłącznie w powiązaniu z obrazem, do którego została napisana. Uważam, że nie można mówić, iż jakaś muzyka filmowa jest sama w sobie dobra, jeśli nie bierze się pod uwagę jej funkcjonalności w stosunku do obrazu. Przykładem świetnej muzyki, jednak nie funkcjonalnej, jest muzyka Ellingtona do filmu "Anatomia morderstwa" Otto Premingera. Poza czołówką muzyka w tym filmie jest zupełnie niepotrzebna, nie spełnia żadnej roli.
Czasami zrobienie dobrej muzyki filmowej sprowadza się do wymyślenia jednego chwytu. Przykład: muzyka do filmu "Nagrodzone uczucie" Lenicy i Borowczyka. Użyto tutaj autentycznych nagrań dętej orkiestry gazowni warszawskiej. Nieporadne wykonanie "landrynkowych" tang czy "niedzwiedziowatych" walczyków przez orkiestrę dętą niezwykle trafnie łączy się z obrazem, podbudowuje go i uzupełnia. Właśnie to, że grają źle, niedobrą muzykę, jest najbardziej potrzebne temu obrazowi. Ta muzyka jest tak "brzydko śmieszna" jak "brzydko śmieszny" jest obraz. Uważam, że jest to jeden z najlepszych efektów muzycznych, jakie w ogóle słyszałem.
W każdym filmie znajduję coś nowego dla siebie, czego nie stosowałem dotąd. Film jest dla kompozytora przygodą, dzięki której może odkryć szereg rzeczy nowych, zwłaszcza jeżeli chodzi o muzykę jazzową. Jak już wspomniałem, w filmie wychodzę poza jazz. To odejście będzie czymś nowym w mojej działalności kompozytorskiej.

© Komeda.Art.Pl / Ostatnia modyfikacja: 01-01-1970